
Nie każdy stres pojawiający się w naszym życiu jest wrogiem. Czasem to właśnie on sprawia, że robimy rzeczy, na które wcześniej nie mieliśmy odwagi. Stres ma złą reputację - kojarzy się z napięciem, bezsennością, rozdrażnieniem, bólem głowy i poczuciem, że lista zadań nigdy się nie kończy. Mówimy: „Jestem zestresowany”, jakby sam stres był problemem, którego najlepiej byłoby całkowicie się pozbyć.
Tyle że bez stresu nie funkcjonowalibyśmy tak sprawnie, jak nam się wydaje. To właśnie on pojawia się przed ważnym wystąpieniem, rozmową kwalifikacyjną, egzaminem czy rozpoczęciem nowego projektu. Przyspieszone bicie serca, większa czujność i przypływ energii mogą wtedy pomóc nam się skoncentrować i działać.
Problem zaczyna się nie wtedy, gdy stres pojawia się w naszym życiu, ale wtedy, gdy wymagania zaczynają przewyższać nasze możliwości poradzenia sobie z nimi. Właśnie tutaj przebiega jedna z najważniejszych granic między eustresem (dobrym stresem) a dystresem (złym stresem).
Popularny podział na „dobry” i „zły” stres jest użyteczny, ale rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Organizm nie uruchamia osobnego mechanizmu tylko dlatego, że czeka nas coś pozytywnego albo negatywnego. Reakcja stresowa jest odpowiedzią organizmu na wymagającą sytuację.
O tym, czy doświadczenie będzie dla nas mobilizujące, czy wyniszczające, decyduje między innymi to, jak interpretujemy sytuację oraz czy wierzymy, że mamy zasoby, aby sobie z nią poradzić. Ten sam projekt może być dla jednej osoby ekscytującym wyzwaniem, a dla drugiej źródłem paraliżującego napięcia. Badania nad stresem zawodowym pokazują właśnie znaczenie takiej oceny poznawczej: sytuacja postrzegana jako wymagająca, ale możliwa do opanowania może wiązać się z zaangażowaniem i eustresem, podczas gdy sytuacja odbierana jako zagrożenie i coś pozostającego poza kontrolą częściej prowadzi do dystresu (Biskupek-Wanot i Gajda, 2020).
Dlatego bardziej trafne pytanie niż „Czy to jest stres?” brzmi: „Co ten stres robi ze mną i czy mam poczucie, że potrafię sobie z nim poradzić?”.
Eustres – napięcie, które popycha do działania
Eustres, czyli tak zwany dobry stres, pojawia się wtedy, gdy sytuacja jest wymagająca, ale jednocześnie daje nam poczucie celu, sensu albo możliwości poradzenia sobie.
Może to być ważne wystąpienie, pierwsza rozmowa z potencjalnym klientem, rozpoczęcie nowej pracy, ambitny projekt czy termin, który zmusza nas do mobilizacji. Czujemy napięcie, ale niekoniecznie chcemy od tej sytuacji uciekać. Wręcz przeciwnie – stres pomaga nam się uruchomić.
W odpowiedniej dawce może:
zwiększać koncentrację,
podnosić poziom energii,
mobilizować do działania,
poprawiać gotowość do reagowania,
zwiększać motywację,
pomagać przekraczać własną strefę komfortu,
sprzyjać uczeniu się i osiąganiu celów (Biskupek-Wanot i Gajda, 2020).
Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne wskazuje, że eustres wiąże się z wymagającymi, ale możliwymi do osiągnięcia zadaniami i może wspierać rozwój, poczucie sprawczości oraz wykonanie zadania.
Właśnie dlatego całkowite życie bez stresu wcale nie byłoby idealne. Zbyt niski poziom pobudzenia może oznaczać również brak energii, zainteresowania i motywacji. Najbardziej korzystna okazuje się często sytuacja, w której napięcie jest wystarczające, żeby nas pobudzić, ale nie tak duże, żeby nas zablokować. Badania dotyczące stresu w pracy wskazują na związek umiarkowanego poziomu stresu z lepszym nastrojem i produktywnością, podczas gdy bardzo niski i bardzo wysoki poziom wiąże się z gorszym funkcjonowaniem (Gólcz, 2016).
Kiedy mobilizacja zamienia się w przeciążenie?
Granica między eustresem a dystresem nie zawsze jest łatwa do zauważenia. Dystres pojawia się wtedy, gdy stresor jest oceniany jako zbyt trudny, zagrażający albo pozostający poza naszymi możliwościami kontroli. Nie chodzi więc wyłącznie o liczbę obowiązków. Dwie osoby mogą mieć dokładnie tyle samo zadań, a mimo to jedna będzie czuła mobilizację, a druga – bezradność.
Długotrwały i niekontrolowany stres może wpływać na zdrowie fizyczne i psychiczne. Wśród konsekwencji wymienia się między innymi zaburzenia snu, problemy z koncentracją, rozdrażnienie, bóle głowy i dolegliwości żołądkowe, a przy przewlekłym obciążeniu także problemy związane z lękiem, depresją czy układem sercowo-naczyniowym (Biskupek-Wanot i Gajda, 2020). Wtedy stres przestaje być paliwem. Zaczyna być kosztem.
Dystres nie kończy się w głowie
Jednym z ciekawszych wniosków z literatury jest to, że przewlekły stres nie pozostaje wyłącznie doświadczeniem psychicznym. Organizm cały czas pozostaje w stanie gotowości. Pojawiają się objawy fizyczne: napięcie mięśni, przyspieszone bicie serca, bóle głowy, problemy ze snem czy dolegliwości żołądkowe. Z czasem mogą pojawić się również konsekwencje psychiczne – niepokój, rozdrażnienie, poczucie bezradności, obniżony nastrój czy trudności z koncentracją (Biskupek-Wanot i Gajda, 2020). Zmienia się również zachowanie. Człowiek pod długotrwałą presją może mieć mniej cierpliwości, częściej reagować impulsywnie, wycofywać się z kontaktów z innymi, odkładać zadania albo próbować odreagowywać napięcie w niezdrowy sposób (np. poprzez używki). Paradoks polega na tym, że zachowania mające chwilowo zmniejszyć napięcie mogą później jeszcze bardziej je zwiększać.
Dlatego przewlekłego stresu nie należy traktować jako dowodu, że ktoś jest „za mało odporny”. Czasami problemem nie jest człowiek, lecz warunki, w których funkcjonuje.
Wyobraźmy sobie dwa zespoły. W pierwszym pracownicy mają ambitny projekt, jasny cel, wpływ na sposób wykonania zadania i wsparcie współpracowników. Termin jest wymagający, ale realny. W drugim również jest ambitny projekt. Różnica polega na tym, że nikt dokładnie nie wie, czego oczekuje przełożony, obowiązków przybywa z dnia na dzień, pojawiają się konflikty, brakuje wsparcia, a pracownik ma niewielki wpływ na decyzje dotyczące swojej pracy. W obu przypadkach występuje presja. Tak naprawdę tylko pierwszą sytuację można sensownie nazwać wyzwaniem. Druga zaczyna przypominać przeciążenie.
Właśnie dlatego w pracy nie wystarczy powiedzieć pracownikom: „Nauczcie się radzić sobie ze stresem”. Organizacja i jej rola lub ewentualna pomoc w razie potrzeby również ma znaczenie. Nadmierne obciążenie, brak kontroli, niejasne oczekiwania i niewystarczające wsparcie należą do czynników związanych ze stresem zawodowym.
Skutki ponosi zresztą nie tylko pracownik. Przewlekły stres może oznaczać dla firmy spadek efektywności, większą liczbę błędów, absencji, wypalenie, częstsze odejścia pracowników i pogorszenie relacji w zespole (Gólcz, 2016). W skrajnych przypadkach organizacja zaczyna więc płacić za stres, który sama pomogła stworzyć.
Najważniejszy jest nie sam stresor, lecz relacja między nim a człowiekiem
To jedna z najbardziej praktycznych lekcji płynących z badań nad stresem. Ten sam bodziec może mieć zupełnie różne znaczenie w zależności od człowieka, jego doświadczeń, zasobów, aktualnej kondycji, wsparcia społecznego i poczucia kontroli.
Deadline może być dla jednej osoby motywacją. Dla drugiej – zagrożeniem. Nowe stanowisko pracy może oznaczać rozwój. Dla kogoś innego – utratę poczucia bezpieczeństwa. Wystąpienie publiczne może być ekscytującym wyzwaniem. Dla innej osoby – sytuacją uruchamiającą silny lęk.
Dlatego nie istnieje jedna uniwersalna instrukcja obsługi stresu.
Duże znaczenie ma poczucie sprawczości. Jeżeli wiem, co mam zrobić, mam odpowiednie zasoby i widzę możliwość wpływania na sytuację, napięcie może mnie mobilizować. Jeśli natomiast wymagania rosną, a moje poczucie wpływu i możliwości działania maleją, rośnie ryzyko dystresu (Biskupek-Wanot i Gajda, 2020).
Nie chodzi o to, żeby stres wyeliminować
To chyba jeden z najważniejszych wniosków. Celem nie powinno być życie bez stresu. Taki cel jest zresztą najprawdopodobniej nierealny.
Zdrowszym podejściem jest nauczenie się rozpoznawania momentu, w którym mobilizacja zaczyna przechodzić w przeciążenie.
Warto więc od czasu do czasu zadać sobie kilka prostych pytań:
Czy ta sytuacja jest dla mnie wyzwaniem, czy zagrożeniem?
Czy mam wpływ na to, co się dzieje?
Czy mam wystarczająco dużo czasu, energii i wiedzy, żeby sobie z tym poradzić?
Czy po okresie zwiększonego wysiłku mam możliwość odpoczynku?
Czy napięcie pomaga mi działać, czy zaczyna odbierać mi możliwość działania?
To ostatnie pytanie jest szczególnie istotne. Można długo funkcjonować na wysokich obrotach i pomylić skuteczność z dobrostanem. Możemy przecież mieć doskonałe wyniki, odpowiadać na wiadomości, realizować kolejne zadania i jednocześnie coraz gorzej spać, być rozdrażnieni, tracić koncentrację i nie mieć już przestrzeni na relacje ani odpoczynek. To, że działamy na pełnych obrotach, nie oznacza, że wszystko jest w porządku.
Dobry stres nie jest przeciwieństwem złego stresu
Najciekawsze jest być może to, że eustres i dystres nie zawsze występują osobno. Możemy jednocześnie czuć ekscytację wyzwaniem i przeciążenie jego warunkami. Możemy cieszyć się nowym projektem, a jednocześnie cierpieć z powodu nadmiaru obowiązków.
Dlatego zamiast dzielić świat na „dobry stres” i „zły stres”, warto patrzeć na dawkę, czas trwania, znaczenie sytuacji i własne zasoby.
Krótki stres przed ważnym wystąpieniem może pomóc nam wypaść lepiej. Miesiące pracy bez odpoczynku, przy ciągłej presji i braku wpływu, mogą prowadzić w zupełnie przeciwnym kierunku. Różnica nie polega więc na tym, że w jednym przypadku ciało reaguje stresem, a w drugim nie. Różnica polega na tym, czy stres pomaga nam odpowiedzieć na wymaganie, czy wymaganie zaczyna przerastać nasze możliwości.
Być może właśnie dlatego warto przestać zadawać pytanie: „Jak pozbyć się stresu?”, a zacząć zadawać znacznie ciekawsze: „Jak sprawić, żeby stres pracował na moją korzyść – i rozpoznać moment, w którym przestaje to robić?”.
Bo stres nie zawsze jest sygnałem, że coś jest nie tak. Czasami jest sygnałem, że dzieje się coś ważnego. Problem zaczyna się wtedy, gdy ten sygnał nie milknie tylko utrzymuje się przez dłuższy czas i utrudnia nam codzienne funkcjonowanie.
Skorzystaj z dwóch krótkich kwestionariuszy, które mogą pomóc Ci lepiej przyjrzeć się swojemu samopoczuciu. Wellbeing Pulse służy do oceny ogólnego poziomu dobrostanu pracowników i organizacji, natomiast Project Revival pozwala wstępnie ocenić ryzyko wystąpienia wypalenia.
O autorce:
Julia Jabłońska
Studentka psychologii i trenerka sportowa. Interesuje się tematyką dobrostanu, zdrowia psychicznego oraz profilaktyki zdrowotnej. W swoich tekstach łączy wiedzę naukową z praktycznym podejściem, zachęcając do dbania o zdrowie i dobre samopoczucie.
Źródła:
Biskupek-Wanot, A., Gajda, E. (2020). Stres i jego skutki. DOI: 10.16926/afips.2020.07
Gólcz, M. (2016). Stres w pracy. Poradnik dla pracodawcy.
Rejestracja oznacza zapoznanie się oraz zaakceptowanie Polityki Prywatności.

Copyright © 2021-2026 Fundacja „Kwitnąca Polska”
ul. Legnicka 65B, 54-205 Wrocław,
KRS 0000917381 REGON 389763268